czwartek, 7 sierpnia 2014

prolog

Nie wiem, gdzie jesteśmy. Z każdej strony ogarnia nas ciemność, nawet nie widzę twarzy mamy. Rozmawiamy cicho, żeby jakikolwiek odgłos nie przedostał się przez mury tego budynku. Właściwie jakby tak się zastanowić, to nie wiem, czy można nazwać to "budynkiem". Bardziej przypomina jakąś starą, nieużywaną szopę. Nie wnikam. Nie czas na takie rozmyślania. Siedzimy tu już chyba dosyć długo. Nie wiem dokładnie, może to głupie, ale zupełnie straciłam poczucie czasu. Nikt tutaj nie przychodzi, jesteśmy same. Same od kilku dni. A może to więcej niż "kilka dni"? Nie wiem. 
Pytałam mamy, o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego to wszystko? To całe porwanie i przetrzymywanie nas? Mam dosyć.
Boję się.
Powiedziała mi tylko, że to długa historia i że też nie wie wszystkiego. Prosiłam, żeby mi opowiedziała, ale nie. Kurcze no. Mam przypuszczenia, że to jakaś mafia. Bo niby po co mieliby nas porywać? Bezsensowne. Mama mocno mnie do siebie przytula i mówi, że wszystko będzie dobrze. Wierzę w to. Najważniejsze, że jesteśmy razem. Nie ma taty, nie mam pojęcia gdzie jest. Z resztą przyzwyczaiłam się, że nigdy go nie było.
Nigdy.
I może nawet lepiej, bo przez niego zawsze były problemy.

Powoli zaczynam odczuwać chłód, przeszywający moje ciało. Czy ja wiem, pewnie jest jakaś 3 w nocy. A ja nie śpię, bo jak spać w takich okolicznościach? Jak w ogóle skupić myśli na czymś innym, niż zaistniała sytuacja? Nie wiem, czy jest taki sposób, a jeśli nawet, to na pewno by mi się to nie udało. Gdybym tylko mogła od razu powiadomiłabym kogoś o tym, że nas porwali. Tylko jak? Siedzimy w jakiejś dziurze, skąd nie ma zupełnie zasięgu. W ogóle dziwię się, że nie zauważyli, że mam przy sobie telefon, ale dla mnie to lepiej. Próbowałam pisać, dzwonić, ale nic. Kompletnie. To jest jakiś koniec świata chyba. 
"Prześpij się" szepcze do mnie mama i odgarnia kosmyki włosów z mojej twarzy za ucho. Ona zawsze robiła wszystko, żeby było mi jak najlepiej. I cały czas jej się udaje. W każdej sytuacji mi pomogła, bez względu na to, co się stało.
Mogłabym powiedzieć, że wszystko układa się bardzo dobrze. Mogłabym, gdyby nie ten cały cyrk. Wiem,to głupie, że określam to w ten sposób, ale próbuję to wszystko jakoś załagodzić. Żeby przede wszystkim odrzucić wszystkie moje obawy i przepędzić strach.
Będzie dobrze.
Musi być.